Każda z nas zna ten moment: wracasz do tej samej rozmowy z partnerem, do tego samego napięcia w karku przed pójściem do pracy, do tego samego ścisku w żołądku, gdy mama dzwoni z pretensjami. Wiesz, dlaczego to się dzieje. Przeanalizowałaś to po stokroć - z przyjaciółką, z terapeutką, na kursach rozwoju osobistego. A jednak nic się nie zmienia.
To nie znaczy, że jesteś leniwa albo że za mało się starasz. To znaczy, że pracujesz na poziomie, na którym ten wzorzec nie został zapisany.
Współczesna neuronauka i somatyka coraz wyraźniej pokazują, że emocje, traumy i nawyki reakcji nie mieszkają w głowie - mieszkają w ciele. W układzie nerwowym, w napięciu mięśni, w sposobie, w jaki oddychasz, gdy ktoś podniesie głos. Bessel van der Kolk - autor książki "Strach ucieleśniony" - opisuje to prosto: "the body keeps the score". Ciało prowadzi rachunek wszystkiego, co cię spotkało.
Dlatego sama rozmowa - choćby najmądrzejsza - nie wystarczy. Rozumienie problemu na poziomie poznawczym to dopiero pierwszy krok. Drugi krok to zejście niżej: do tych warstw ciała, gdzie emocja zatrzymała się w postaci napięcia, gdzie wzorzec utrwalił się jako odruch. Bez tego umysł może wiedzieć wszystko, a życie może toczyć się dalej po tym samym torze.
Praca somatyczna nie polega na "wyciąganiu traumy" ani na intensywnym przeżywaniu. Polega na uważności. Na zauważaniu, jak ciało reaguje na konkretne tematy. Na łagodnym kierowaniu oddechu tam, gdzie zwykle dzieje się napięcie. Na pozwalaniu, żeby uczucie - zamiast być stłumionym - mogło dokończyć swój ruch w ciele. Czasem ten ruch trwa dwie minuty. Czasem dwadzieścia. Najważniejsze, że nic nie jest forsowane.
W metodzie The Journey®, w której pracuję jako akredytowana praktyczka, sięgamy do warstw ciała, w których zapisały się najwcześniejsze emocje - często z dzieciństwa, czasem z linii rodu. Pracujemy z oddechem i uważnością, by uwolnić energię, która utknęła. To nie jest hipnoza. To świadoma podróż - prowadzona przeze mnie, ale wykonywana przez Ciebie.
Jeśli od dawna wracasz do tego samego punktu, mimo że rozumiesz wszystko - to nie znak, że coś z Tobą nie tak. To znak, że ten wzorzec jest głębiej niż umysł. I że potrzebuje innego języka, by się rozluźnić.
Dla kogo: dla kobiet, które wiedzą "co" i "dlaczego", a jednak nie potrafią tego zmienić. Dla tych, które czują, że odcięły się od ciała - albo nigdy w nim nie były w pełni. Dla wszystkich, które chcą pracować głębiej niż słowa.