Słowo "trauma" stało się w ostatnich latach modne. Mówi się o nim na Instagramie, w podcastach, na warsztatach. Z jednej strony to dobrze - tematy długo niewidoczne nareszcie wychodzą na światło dnia. Z drugiej strony - trauma traktowana powierzchownie może być potraktowana nie tylko nieskutecznie, ale wręcz krzywdząco.
Trauma to nie wydarzenie. Trauma to to, co wydarzyło się w nas wskutek wydarzenia. Dwie osoby mogą przeżyć tę samą sytuację - jedna wyjdzie z niej w miarę nietknięta, druga będzie nosiła ją w sobie przez dekady. To zależy od tego, ile zasobów miałyśmy w momencie tego wydarzenia, ile wsparcia, ile umiejętności regulacji.
Współczesna trauma-informed therapy - oparta między innymi na pracy Petera Levine'a (Somatic Experiencing), Stephena Porgesa (polyvagal theory) i Bessela van der Kolka - nauczyła nas jednej zasadniczej rzeczy: trauma nie znika przez intensywne przeżywanie. Wręcz przeciwnie - retraumatyzacja, czyli ponowne wpadnięcie w tę samą reakcję bez zasobów, by ją zintegrować, pogłębia ślad w układzie nerwowym.
Dlatego dobra praca z traumą jest ma swój czas - dostosowana do zasobów, pojemności i możliwości. Sprawdzamy, czy w ciele jest miejsce, które czuje się bezpieczne. Uczymy się rozpoznawać sygnały, kiedy układ nerwowy zaczyna się aktywować. Pracujemy w okienku tolerancji - tej delikatnej przestrzeni, gdzie wystarczająco czujesz, by przepracować, ale nie tak intensywnie, by ponownie wchodzić w pętlę dramatu.
W mojej praktyce sięgam tu po metodę The Journey®, pracę somatyczną, oddech i - w mniejszym stopniu - elementy NLP. Czasem konstelacje, jeśli temat ma korzenie systemowe (a większość ma). Dłuższa, 90-minutowa Sesja Holistic daje przestrzeń, której praca z traumą wymaga - bo skrócone formaty często aktywują system bez czasu na integrację. To jak otwarcie rany bez tego, by ją zaopatrzyć.
Bardzo ważne: nie jestem psychoterapeutką ani psychiatrą. Jeśli doświadczasz silnych objawów PTSD - flashbacków, dysocjacji, myśli samobójczych - pierwszym krokiem powinna być konsultacja z lekarzem albo psychoterapeutą o specjalizacji w traumie. Moja praca może być cennym uzupełnieniem tradycyjnej terapii. Wiele klientek mówi mi, że to dopiero ich połączenie - psychoterapia + praca somatyczna - przyniosło prawdziwą zmianę.
Trauma to nie wyrok. To zapisany w układzie nerwowym ślad, który - przy odpowiedniej trosce, w odpowiednim tempie - może zostać rozpuszczony. Nie do końca jakby go nigdy nie było. Ale na tyle, że przestaje rządzić Twoim życiem.
Dla kogo: dla kobiet i mężczyzn, którzy wiedzą lub przeczuwają, że niosą w sobie trudne doświadczenia. Dla tych, które chcą pracować łagodnie w tempie idealnie dostosowanym - bo szybkie metody dotąd pogłębiały jedynie problem. Dla wszystkich, które szukają wsparcia uzupełniającego klasyczną psychoterapię.